24 marca 2014

Dary morskich wód - łosoś, król wśród ryb :)

Zaczynając nasz „tydzień z darami morza” postanowiłam zacząć od poniekąd „króla mórz” wśród jedzenia. Co mam na myśli? Oczywiście łososia – moim skromnym zdaniem najlepszego wśród wszystkich ryb :)
A więc zaczynajmy! Poniedziałek jako początek tygodnia powinien dostarczyć Nam energii na cały tydzień

– przynajmniej mentalnie ;) Warto więc zacząć tydzień od konkretnego dania, który dostarczy nam energii na dłuuugi czas :)

Aby dostarczyć naszemu organizmowi potrzebnych składników powinniśmy spożywać ryby co najmniej dwa razy w tygodniu. Wśród większości Polaków ryby nie znalazły szczególnego zainteresowania – kojarzą się głównie z postnymi daniami oraz kolacją Wigilijną.

Ostatnim jednak czasem coraz bardziej popularny stał się właśnie łosoś nie tylko w postaci zwykłego fileta rybnego, ale również jako wędzony dodatek do sałatek czy na kanapki.  Dlaczego więc warto wybierać właśnie mięso łososia?

Łosoś to przede wszystkim bogate źródło kwasów tłuszczowych Omega 3, które bardzo dobrze wpływają na układ krwionośny, obniżając poziom cholesterolu – nawet u tych osób, które mają poważne problemy z sercem. Jedzenie łososia również zapobiega powstawania nowotworów oraz poprawia pracę całego układu nerwowego. Ponadto łosoś nie tylko pielęgnuje nasze ciało od wewnątrz, ale również jego spożywanie może pozytywnie wpłynąć na nasz wygląd zewnętrzny. Bowiem regularne jedzenie łososia wpływa bardzo dobrze na kondycję włosów, paznokci, skóry.

źródło : grafika google.com
Łosoś jest również polecany ze względu na ogromną ilość białka, witamin oraz składników mineralnych, których dostarcza. Witaminy to m. in. :
1. Witamina A
2. Witamina D
3. Witamina E
4. Witamina PP
5. Witaminy z grupy B

Składniki mineralne znajdujące się w łososiu to :
1. Wapń
2. Selan
3. Magnez
4. Jod

Łosoś posiada również niski indeks glikemiczny przez co nadaje się dla osób cierpiących na cukrzycę, a dzięki wysokiej zawartości białka i tłuszczu zapewnia uczucie sytości na długi czas.
Wiele osób rezygnuje jednak z kupowania łososia ponieważ jest to jedna z tłuściejszych ryb dostępnych na naszym rynku. Jednak 100 g łososia zawiera ok. 200 kcal, 20 g białka oraz 14 g tłuszczu. I to właśnie z powodu tego ostatniego ludzie rezygnują z kupna tej ryby. Owszem, łosoś zawiera sporą ilość tłuszczu jednak jest to tłuszcz dla nas jak najbardziej zdrowy i dobry.  Starałam się przedstawić w poście, że jednak od czasu do czasu warto sobie zjeść taką rybkę, chociażby ze względu na jej bogatą zawartość w witaminy oraz kwas Omega 3.

A teraz coś dla smakoszy łososia ;)
Przepis na filet z łososia z ryżem oraz sałatką wiosenną.

Składniki:
- 50 gr ryżu brązowego
- 150 g łososia
- 4-5 listków zielonej sałaty
- 5-6 pomidorków koktajlowych
- 3 łyżki jogurtu naturalnego

Sposób wykonania:
Ryż gotujemy w wodzie, pod przykryciem przez około 30 – 40 minut, aż do uzyskania miękkości. Następnie odcedzamy i pozostawiamy do wystygnięcia. W między czasie doprawionego łososia wsadzamy do piekarnika na ok. 25 min w temp. 160 Stopni Celsjusza. Listki sałaty opłukujemy pod bieżącą wodą, następnie „targamy” ją na mniejsze kawałki i wsadzamy do miski. Pomidorki koktajlowe kroimy połówki i również wsypujemy do miski. Możemy dodać również pokrojoną w paski cebulę. Jogurt naturalny przelewamy do naczynia, mieszamy z przyprawami i wylewamy na sałatkę. Mieszamy. Całość można podawać jak na zdjęciu poniżej.
Smacznego!



21 marca 2014

" Z suchej studni wody nie naczerpiesz", czyli jak bardzo potrzebna jest woda podczas ćwiczeń :)

Jak wiecie najważniejsze podczas wykonywania ćwiczeń jest dostarczenie odpowiedniej ilości płynów do naszego organizmu. W dzisiejszym poście postaram się Wam wyjaśnić CO, KIEDY i JAK pić, aby uniknąć odwodnienia oraz dostarczyć organizmowi odpowiedniej ilości składników mineralnych.

Ważne jest, aby pamiętać, że ilekroć ćwiczymy, tracimy wodę zawartą w organizmie nie tylko w postaci potu, ale również jako parę wodną, którą wydychamy z płuc. Jeżeli nie będziemy zwracać uwagi na to ile
płynów nasz organizm wydalił możemy doprowadzić do ODWODNIENIA organizmu, który negatywnie wpływa na nasze zdrowe oraz wydajność fizyczną.

Zacznijmy jednak od początku. Dlaczego się pocimy? Czy jest to aż taki ważny proces bez którego nasz organizm nie mógł by się obejść? Podczas treningów, około 75% energii, którą wkładamy w ćwiczenia przekształca się w ciepło. To właśnie przez  to czujemy, że robi się nam cieplej. Aby nie doszło do „przegrzania” organizmu musimy w jakiś sposób pozbyć się otrzymanego w trakcie ćwiczeń ciepła. Organizm znalazł na to świetny sposób. To właśnie dzięki poceniu się człowiek chroni się przed nadmiernym podwyższeniem temperatury ciała i udarem cieplnym. I tutaj ciekawostka, którą mam nadzieję Was zainteresuje ;) Dopiero po ok. 7-11 MINUTACH od rozpoczęcia treningu zaczyna się podwyższać temperatura naszego ciała przez co dopiero wtedy zaczynamy się pocić.

Ilość potu, który tracimy podczas treningu ( a co za tym idzie również i płynów) zależy od wielu czynników, m.in. :
1. Intensywności ćwiczeń
2. Długości treningu
3. Temperatury i wilgotności otoczenia w jakim się znajdujemy
4. Ilości wody zawartej w organizmie



Nie raz zauważyliście pewnie, że osoby ćwiczące z Wami w tym samym miejscu pocą się mniej niż Wy. To również zależy od kilku czynników :
1. Masy ciała i wzrostu ( powszechnie wiadomo, że kobiety pocą się mniej od mężczyzn)
2. Poziomu kondycji ( im bardziej wysportowana i przyzwyczajona do treningów osoba tym obficiej się poci ze względu na lepszą termoregulację)
3. Uwarunkowania genetycznego ( niektóre osoby po prostu pocą się mniej)

Jak więc rozpoznać, że jesteśmy odwodnieni? Dopuszczalne granice odwodnienia (tzw. lekkie odwodnienie) obejmuje ospałość, ogólne poczucie znużenia, bóle głowy, utrata apetytu, uczucie nadmiernego gorąca,
zawroty głowy i nudności. Taka odmiana odwodnienia często spotykana jest u sportowców, którzy - nie świadomi tego - nie uzupełniając określonej ilości płynów mogą doprowadzić do poważnego odwodnienia przy następnych treningach.

Niektórym może wydać się to dziwne, ale jeżeli podejrzewamy u siebie jakiś stopień odwodnienia powinniśmy obserwować swój.. MOCZ. Jeżeli nasz organizm wytwarza mocz o ciemnym kolorze, który produkowany jest w zbyt małych ilościach możemy obawiać się właśnie odwodnienia organizmu. Wtedy powinniśmy wypić więcej płynów niż zawsze koniecznie PRZED rozpoczęciem treningu.
A więc KIEDY, CO i JAK DUŻO powinniśmy pić?

PRZED TRENINGIEM – a, zwłaszcza, gdy ćwiczymy podczas gorącej i wilgotnej pogody – zalecane jest picie 400 – 600 mililitrów płynu na około 2 godziny przed treningiem. Dzięki takiej ilości organizm będzie odpowiednio nawodniony, a czas pozwoli mu na wydalenie zbędnej ilości wody. Przed treningiem najważniejsze jest, aby organizm był odpowiednio zaopatrzony w wodę. Powinniśmy więc wybierać taki napój, który szybko wchłonie się w nasze jelita. W tym wypadku najlepsze będą napoje sportowe dostarczające również węglowodanów. Zwykła woda również będzie odpowiednia.

PODCZAS ĆWICZEŃ naszym najważniejszym celem – oprócz oczywiście zbudowania masy mięśniowej ;) – jest ciągłe uzupełnianie płynów, aby zapobiec odwodnieniu. Dlatego ważne jest, aby na początku, a później w trakcie i w regularnych odstępach pić tyle płynów na ile w danym momencie mamy ochoty ( najbardziej polecane jest pić 150 – 300 ml co 15 – 20 min ). I teraz kolejna ciekawostka ;) Spożyjemy więcej płynów jeżeli napój będzie smaczny i znajdować się w jakimś naczyniu z którego łatwo się korzysta (najprawdopodobniej są to butelki z jakimś sportowym zamknięciem). Również temperatura napoju może powodować to, że będziemy pić więcej. Jeżeli chodzi o to CO powinniśmy pić podczas treningu to tutaj musimy sobie podzielić go na trening o niskiej bądź umiarkowanej intensywności i trening bardzo intensywny.

źródło : www.4move.pl
1. Trening o niskiej bądź umiarkowanej intensywności (trwający do godziny czasu) – podczas takiego treningu utrata płynów jest prawdopodobnie mała i może zostać uzupełniona zwykła wodą
2. Bardzo intensywne ćwiczenia ( trwające mniej niż godzinę czasu) – podczas takich treningów najważniejsze jest szybkie uzupełnienie utraconych płynów. W takim przypadku najlepszy będzie napój zawierający do 8 g cukru/ 100 ml. Do takich ćwiczeń najbardziej polecane są napoje izotoniczne ze względu na swój skład.
3. Bardzo intensywne ćwiczenia (trwające więcej niż godzinę) – podczas takich treningów najlepsze korzyści osiągniesz z szybkiego uzupełnienia płynów oraz regeneracji po ćwiczeniach. Najlepszymi płynami w tym przypadku będą napoje sportowe izotoniczne bądź napoje zawierające polimery glukozy.

PO ĆWICZENIACH dawka spożywanego płynu powinna być 1,5 razy więcej  niż ilość utraconego podczas ćwiczeń potu. Najlepszym sposobem na określenie odpowiedniej ilości płynu, który powinniśmy wypić jest.. zważenie się przed i po treningu. Jeżeli założymy, że litr potu odpowiada utracie 1 kg masy ciała musisz wypić 1,5 l płynu na każdy utracony kilogram masy ciała – oczywiście nie całą ilość na raz! Najlepiej spożyć tyle ile chcemy w danym momencie, a dopiero później popijać sobie w małych dawkach.

Pamiętajmy więc, aby odpowiednio nawadniać nasz organizm ponieważ skutki nie dopilnowania tego mogą obniżyć naszą wytrzymałość fizyczną przez co będziemy mieć mniej siły na wykonanie poszczególnych partii ćwiczeń;)



20 marca 2014

Wiosenny klimat - wiosenne śniadanie

Wiosna już oficjalnie do Nas zagościła więc czas na wiosenne posiłki :) Tym razem przepis na wiosenne śniadanie :)

Składniki:

100 gram pieczywa żytniego WŁASNEGO wypieku (polecam się pofatygować  )

100 gram twarogu chudego
30 gram zielonych oliwek
cebulka czerwona, drobno siekana
ogórek zielony
pomidor
szczypiorek
przyprawy

Wartość odżywcza śniadania:

Ok. 365 kcal, Białko 25 g, Węglowodany 55 g, Tłuszcz 7,5 g

Wartościowy posiłek z samego rana, który na pewno dostarczy do organizmu tego, czego potrzebuje z początkiem nadchodzącej wiosny

Smacznego!!!



19 marca 2014

Trening "300" ;)

No więc obiecane coś, o czym pisałam Wam wczoraj :-)

Jeszcze raz chcę podziękować Wam, że coraz liczniej prezentujecie się na profilu "Keepwell" co mam nadzieję pomoże w jak najszerszy możliwy sposób promować zdrowy tryb życia i zmotywuje wiele wiele
innych osób do zadbania nie tylko o swoje ciało ale też i duszę :-) Liczę, że z czasem będzie nas co raz więcej i więcej!

A teraz obiecany bajer w związku z trzystoma lajkami, jakie wczoraj stuknęły na profilu. Liczba nie z przypadku, bo dzisiaj chcę Wam pokazać... dzień z życia spartiaty! :-) I nie do końca chodzi tutaj o przeniesienie się w czasy króla Leonidasa i dzielnych spartan.

Otóż odżywają wspomnienia z filmu "300", który na ekranach kin gościł na przełomie 2006 i 2007 roku. Teraz mamy okazję podziwiać kontynuację pod tytułem "300 – Początek imperium". I właśnie apropo magicznej liczby "300" która stuknęła wczoraj na profilu "Keepwell" chcę Wam dzisiaj zaprezentować trening, z jakim musieli zmagać się aktorzy, którzy nawet po 6 miesięcy przygotowywali się do roli w filmie! :-) I uwierzcie mi, to nie do końca jest tak, że całą robotę załatwił za aktorów komputer.

Otóż Gerard Butler znany jest z tego, że dość fanatycznie podchodzi do tego, co robi w życiu :-) I podobnie było również w przypadku "300" gdzie otrzymał zacną rolę króla Leonidasa. Postanowił zadbać o to, by wyglądać jak na starożytnego króla-wojownika przystało! I właśnie na potrzeby ról w filmie o zmaganiach dzielnych Spartan, został opracowany specjalny trening "300". Poniżej możecie zobaczyć na czym dokładnie polega! :-)

SPARTAŃSKI TRENING "300"

Ćwiczenia należy wykonywać bez przerwy (nie licząc czasu zmiany przyrządu do ćwiczeń)

PODCIĄGANIE NA DRĄŻKU – szeroko rozstawiamy ramiona i staramy się podciągnąć tak, by broda
dotykała drążka. Dla wielu pomocny będzie tzw podchwyt, który w wykonaniu jest trochę łatwiejszy. Wykonujemy 25 powtórzeń

MARTWY CIĄG – Stajemy w lekkim rozkroku i za pomocą sztangielek, lub sztangi z ciężarkami (W przypadku Gerarda Butlera było to np 60 kg) przy lekko ugiętych kolanach opuszczamy ciężar w dół,
możliwie jak najniżej, lecz cały czas prowadząc go jak najbliżej nóg. Wykonujemy 50 powtórzeń. (zdjęcie ćwiczenia możecie podpatrzeć obok)

POMPKI – Tutaj raczej wszystko będzie jasne :-) Należy jednak pamiętać o utrzymaniu nóg, bioder, tułowia i głowy w jednej linii. Wykonujemy 50 powtórzeń.

SKOKI NA PODEST - Przed sobą ustawiamy np skrzynkę o wysokości minimum 50 cm. Po prostu wskakujemy na podest wykonując 50 powtórzeń. (Na początku można po prostu wychodzić na przeszkodę, lecz wtedy zalecane jest obciążenie przy pomocy np. sztangielki”.

PODRZUT SZTANGIELKI – Stajemy w rozkroku, w jednej ręce trzymając sztangielkę. Robimy przysiad i na wyprostowanym ramieniu opuszczamy ciężar w dół. Następnie wstajemy i płynnym ruchem unosimy sztangielkę nad głowę. Wykonujemy 25 powtórzeń na każdą rękę.
(zdjęcie ćwiczenia z lewej)

SCYZORYK DO SZTANGI – Kładziemy się na plecach, a ręce blokujemy o coś, co pomoże nam utrzymać równowagę, np. o sztangę. Unosimy nogi i
opuszczamy je za głowę – raz po jednej, a raz po drugiej stronie głowy. Oczywiście 50 powtórzeń. (zdjęcie ćwiczenia z prawej strony)

PODCIĄGANIE NA DRĄŻKU -  Na sam koniec wracamy do podciągania na drążku, podobnie jak w ćwiczeniu pierwszym. Trening kończymy 25 powtórzeniami.



I tak właśnie wygląda trening śmiałków, którzy przygotowywali się do filmów z serii "300" :-)
Rekordzista wykonał wszystkie ćwiczenia w niecałe 19 min! A to na prawdę musiał być wyczyn. Ciekawostką jest to, że Gerard Butler po kilku miesiącach owego treningu był tak wycieńczony, że później potrzebował kilku miesięcy zupełnej przerwy od treningów. Jak sami widzicie iście spartańskie warunki! :-)

Poniżej możecie zobaczyć filmik prezentujący trening "300"



Dla początkujących polecam zredukować sobie liczbę powtórzeń! Np. o połowę, co i tak da nam zapewne niezły wycisk! Trening jest przeznaczony oczywiście dla Panów, którzy marzą o zbudowaniu sylwetki starożytnego wojownika. Pamiętajcie jednak o zdrowej diecie i odpowiedniej ilości kalorii, która dostarczy wystarczająco dużo energii aby organizm podołał takiemu wysiłkowi.

A już niebawem trening dla Pań! W końcu już od czasów starożytnych jest wiadome, że TYLKO “spartańskie” kobiety wydają na świat prawdziwych mężczyzn :-)

No a tymczasem skoro już jesteśmy po treningu... to polecam wszamać godny i wartościowy posiłek po tak wielkim wysiłku. Dzisiaj polecam Wam ryż z tuńczykiem oraz sałatką. Do tego można przygotować sobie pożywny koktajl, który uzupełni utracone po treningu składniki. Smacznego!!


Ryż z tuńczykiem oraz zieloną sałatką

Składniki:
- 75 gram ryży basmati / brązowego
- 150 gram tuńczyka w sosie własnym
- 50 gram zielonych oliwek (lub 20 gram orzechów włoskich / 10 gram oliwy z oliwek)

Sałatka z zielonej sałaty, jogurtu greckiego light, pomidorków koktajlowych i świeżego ogórka





Koktajl owocowo-  mleczny ( ja podaje przepis na koktajl z truskawek i borówek )

Składniki:
- 250-300 ml mleka
- 100 g truskawek i 100 g borówek


Koktajl ewentualnie możemy zastąpić dużym i pożywnym bananem.


Pamiętajmy aby posiłek po treningu był spożyty ok 45 min po zakończeniu wysiłku, tak aby gospodarka naszego organizmu wróciła mniej więcej do normy. W innym wypadku, grozi nam szybka wycieczka do toalety :-)

Spartańskiej wytrwałości i jak najlepszych efektów! :-)


zdjęcia ćwiczeń zaczerpnięte z serwisu "Men's Health"

18 marca 2014

Coś w stylu ITALIANO :)

Tym razem coś dla smakoszy kuchni włoskiej i nie tylko :)
Przepis na pyszny sos bolognese własnej roboty :) Pysznie, a przy tym również i zdrowo! :)

Składniki :

300 g pomidorów (Najlepiej od babci ze szklarni ;) )
1-2 łyżki jogurtu naturalnego
przyprawa do kuchni włoskiej
przyprawa spaghetti bolognese (ilość wedle uznania)
pieprz
sól
ząbek czosnku drobno siekany (opcjonalnie)
łyżeczka koncentratu pomidorowego (również opcjonalnie)

Sposób wykonania:

Obieramy pomidorki ze skóry i siekamy na mniejsze kawałki. Następnie wszystko razem miksujemy aż osiągniemy gęstą konsystencję. Następnie podgrzewamy na wolnym ogniu (bądź dodajemy w końcowej fazie smażenia mięsa). Doprawiamy wedle uznania przyprawami. 

Propozycja podania: 

1) Jak na zdjęciu poniżej, z ryżem, zieloną fasolką szparagową i tuńczykiem
2) Makaron pełne ziarno, mięso z indyka mielone zasmażane z cebulką

Wartości odżywcze w całej porcji naszego sosu to:

ok 87 kcal / 5,10g białka / 13,20g węglowodany / 1g tłuszczu

Dla porównania... w sosach dostępnych na pułkach sklepowych wartość kaloryczna to 75-90 kcal na 100 g.

Polecam zatem poświęcić chwilę, bo przygotowanie naszego własnego sosu zajmie nam ok 5-10 min

Smacznego!! :)

 

15 marca 2014

Pikantnie nie zawsze oznacza źle ;)

Ostre przyprawy są nam znane już od wieków. Używają ich wiele osób  – w tym również i ja ;) Mieszanki tych przypraw używane są również na całym świecie – w Meksyku, Tajlandii, Indiach czy Chinach.
Dlaczego? W dużej mierze dlatego, że mają dobroczynny wpływ na nasz organizm. Jednak dla niektórych spożywanie bardzo pikantnych przypraw może być szkodliwe. Zacznijmy od pozytywnego wpływu przypraw na nasz organizm.

Niektórzy rezygnują z mocno doprawionych posiłków właśnie ze względu na ostry smak. Palący język, trudności ze złapaniem tchu. Warto jednak od czasu do czasu się poświęcić i zaprzyjaźnić się z papryczkami chili, gdyż dzięki nim ominą nas problemy z żołądkiem. Niektórzy z Was pomyślą pewnie, że ostro doprawione przyprawami dania powinny właśnie przysporzyć Nam problemów z układem pokarmowym w postaci zgagi bądź pieczenia w jamie ustnej. Otóż nie! Ostre przyprawy zabijają bowiem bakterie znajdujące się w pożywieniu, które trafia do naszego żołądka.

Najzdrowszą i niestety najmniej popularną przyprawą w naszej kuchni jest czosnek. Ze względu na swój brzydki zapach i woń, która później zostaje na dłoniach jest bardzo rzadko używany. A szkoda, bo jako przyprawa jest niedoceniony. Przede wszystkim zawiera on naturalny antybiotyk (więcej o naturalnych
antybiotykach można znaleźć na moim blogu pod tym linkiem : Naturalne sposoby na poprawę odporności), różnego rodzaju witaminy (witaminy z grupy B oraz witaminę C) oraz minerały (magnez, potas, żelazo i fosfor). Czosnek rozrzedza również krew i redukuje ciśnienie krwi przez co może być stosowany przez osoby mające problemy z krążeniem. Obniża też poziom cholesterolu i „rozpuszcza” białka, które przyczyniają się do powstawania miażdżycy.

Kolejną przyprawą pozytywnie wpływającą na nasz organizm jest papryczka chili. Jest to prawdziwa „bomba” zdrowotna, gdyż jest znakomitym źródłem witaminy C. Większość uważa, że największą ilość witaminy C ma natka pietruszki. Otóż NIE! To właśnie papryczka chili posiada największą ilość witaminy C w swoim składzie! Ponadto związki chemiczne znajdujące się w papryczkach chronią m.in. przed chorobami serca, nadciśnieniem czy cukrzycą. Ostry smak chili powoduje kapsaicyna, która m.in. odpowiedzialna jest za wydzielanie tzw. „hormonów szczęścia” – mają one za zadanie poprawić Nasz nastrój i samopoczucie.
Spożycie kapsaicyny w niewielkich ilościach działa pozytywnie na nasz organizm, a mianowicie wzmaga wydzielanie śliny i pobudza żołądek do produkcji kwasów trawiennych. Spożywanie potraw doprawionych papryczką chili (bądź pieprzem Cayenne, który ma podobny skład do chili) przyspiesza procesy trawienne i może przyczyniać się do spalania dużej ilości kalorii. Właśnie dzięki tym właściwością mocno doprawione potrawy właśnie papryczką chili polecane jest w dietach odchudzających.

Niestety jednak nie zawsze korzystanie z właściwości kapsaicyny może być skuteczne. Chodzi tu głównie o coraz bardziej dostępne maści przeciwbólowe i rozgrzewające, które zawierają ten związek. W takiej postaci może ona zwiększać ryzyko raka skóry.

Pikantnych przypraw również nie każdy może używać. Ze względu na swoje składy chemiczne ostre przyprawy mogą nasilać objawy trądziku młodzieńczego. O mocno doprawionych posiłkach muszą
zapomnieć również osoby cierpiące na choroby związane z układem pokarmowym np. na wrzody żołądka. Zbyt częste używanie ostrych przypraw mogą nasilić różne dolegliwości, powodując zgagę, wzdęcia, bóle nadbrzusza. Przy spożywaniu ostrych posiłków muszą uważać również osoby chorujące na zespół jelita drażliwego, gdyż ostre składniki w przyprawach działają na receptory powodując ból.

Korzystajmy więc z tego co nam daje natura i dostarczajmy organizmowi witamin i składników mineralnych „naturalnymi” drogami.
Aby ułatwić Wam przestawienie się na bardziej pikantne potrawy podam Wam przepis na pikantne żarełko ;)

Pikantne krewetki z makaronem pełnoziarnistym żytnim (porcja dla 4 osób)

Składniki:
450g krewetek bez skorupek
200 g makaronu pełnoziarnistego żytniego
2 łyżki oleju rzepakowego
1 cebula
1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
2 ząbki czosnku
1 łyżka drobno siekanej bazylii
400g pomidorów z puszki
Przyprawy

Sposób wykonania:
Cebulę oraz czosnek drobno pokroić w kostkę ( czosnek można wycisnąć) i przełożyć na rozgrzany wcześniej olej na patelni. Dodać nasiona kminu rzymskiego i smażyć razem przez kilka minut. Do cebuli i czosnku dodać pomidory z puszki, składniki doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć ogień i gotować sos przez ok. 10 minut.
Do osobnego garna wlać wodę oraz lekko posolić. Gdy woda zacznie się gotować wrzucić makaron i gotować go al dente (ok. 4-8 min) - odcedzić i pozostawić do ostygnięcia.
Do lekko gotującego się sosu wrzucić posiekaną bazylię oraz krewetki, całość doprawić do smaku. Następnie zwiększyć ogień i wszystko razem gotować przez ok. 5 minut, aż krewetki nie będą już surowe. Wyłożyć na półmisek i podawać!
Smacznego!

14 marca 2014

Szybko, zdrowo i pożywnie - przepis na pyszną kolację :)

Tym razem przepis na pyszną, zdrową i pożywną kolację - pasta z tuńczyka z twarogiem i warzywami :)
Podana gramatura starczy na kilka posiłków bądź na kolację w kilka osób ;)

Składniki:

150 g twarogu chudego
130 g tuńczyka z wody
pół cebuli
pół papryki
przyprawy

Sposób wykonania:
Twaróg rozdrobnić - najlepszym sposobem będzie rozdrobnienie łyżką bądź po prostu rozdrobnienie mikserem. Tuńczyka odsączyć, połączyć z twarogiem. Cebulę oraz paprykę drobno posiekać, połączyć wszystkie składniki. Doprawić do smaku.
Smacznego!

Przykładowy posiłek może wynosić 100 g pieczywa żytniego oraz 120 g pasty. Do tego mile widziane są również świeże warzywa i np niesłodzona herbata.

Porcja takiej pasty wraz z pieczywem to mniej więcej 323 kcal, w tym 31 g białka, 47 g węglowodanów i 2,5 g tłuszczu. Jak widać posiłek jest zdrowy, a przy tym dostarcza nam dużą ilość białka przez co idealnie może być wykorzystywany jako posiłek po treningu ;)


12 marca 2014

"Zasiali górale owies, owies.." :)

Dzisiaj chcę przedstawić Wam przepis na pyszne, pożywne i co najważniejsze zdrowe śniadanie idealne na wiosenne rozruszanie się po zimie ;) A mianowicie – płatki owsiane na mleku z cynamonem i świeżymi owocami.
Ale najpierw zacznijmy od tego jaki wpływ na nasz organizm ma wymienione wcześniej śniadanie :-)

Płatki owsiane jak sama nazwa mówi produkowane są z owsa, który bardzo dobrze pokrywa
zapotrzebowanie na składniki odżywcze naszego organizmu. Kobiety cenią go za właściwości wyszczuplające i odmładzające, mężczyźni za to, że są znakomitym źródłem siły do ćwiczeń, a lekarze wykorzystując płatki owsiane pod względem leczniczym i ochronnym.

Przede wszystkim płatki owsiane są bogatym źródłem białka oraz różnego rodzaju minerałów i witamin. Ziarno owsa – jako jedyne z wszystkich rodzajów zbóż – jest najbogatsze w białko, ale również w najlepsze zestawy aminokwasów. Dlatego najlepszym sposobem na spożywanie owsianki jest spożywanie ich z produktami mlecznymi. Dostarczymy wtedy nie tylko wapnia, które będzie znajdować się np. w mleku, ale również wszystkich potrzebnych aminokwasów dla naszego organizmu. Porcja płatków owsianych zjedzonych np. z jogurtem naturalnym bądź ugotowanych na mleku dostarczy naszemu organizmowi szereg witamin oraz składników mineralnych – m.in.:
1. witaminy B6, która poprawia pamięć oraz koncentrację
2. witaminę B1 oraz kwas proteinowy, które przeciwdziałają zmęczeniu oraz rozdrażnieniu nie tylko podczas wysiłku fizycznego, ale również umysłowego
3. żelazo oraz magnez, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu

Płatki owsiane – jak każdy produkt roślinny – zawiera dużą ilość błonnika, który działa pozytywnie na nasz beta-glukanu. Jest to węglowodan złożony, który za zadanie ma tworzyć w przewodzie pokarmowym lepkiej substancji odpornej na działanie enzymów trawiennych. Beta-glukan jest też pożywką dla „dobrych” baterii znajdujących się w naszym organizmie - częściowo je rozkładają tworząc kwasy organiczne mające istoty wpływ na prawidłowe funkcjonowanie jelita grubego i układu odpornościowego.
organizm działając jak „miotełka”, która wymiata z naszego organizmu szkodliwe produkty przemiany materii. Ponadto w płatkach owsianych znajduje się najwięcej błonnika rozpuszczalnego – tzw.

Niektórych może zmartwić fakt, że płatki owsiane – w porównaniu do innych zbóż – zawierają najwięcej tłuszczu, bo aż 7%.  Jak przypatrzymy się bliżej zobaczymy jednak, że nie ma się czym martwić! Bowiem tłuszcz zawarty w płatkach owsianych jest ze względu na swój skład chemiczny bardzo cenny! Przede
wszystkim zawierają NNKT (czyli Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe), których organizm sam nie potrafi sobie wytworzyć. Ponadto dbają o prawidłowe nawilżenie skóry oraz łagodzą podrażnienia związane z alergią.

Owsianka jest posiłkiem idealnym dla każdego ze względu na swoją wartość odżywczą oraz małą zawartość kalorii. Ponadto idealnie likwiduje uczucie głodu długo utrzymując uczucie sytości, co jest zasługą błonnika zawartego w płatkach owsianych.
 Dlatego też warto zjadać produkty owsiane na śniadanie, ponieważ nie tylko dostarczymy potrzebnych dla naszego organizmu składników, ale również poprawimy funkcjonowanie naszego przewodu pokarmowego.

A teraz obiecany przepis na płatki owsiane z owocami :)

Składniki :
300 ml mleka 0,5%
30 g płatków owsianych błyskawicznych
1 łyżeczka cynamonu
60 g świeżych truskawek
60 g kiwi

Wykonanie : 
Mleko doprowadzić do wrzenia, wsypać płatki owsiane cały czas mieszając, gotować kilka minut. Owsianka łatwo przywiera do dna, więc należy ciągle ją mieszać.
Gdy płatki będą już gotowe całość wylać do miseczki, udekorować cynamonem. Podawać z owocami pokrojonymi na ćwiartki. Smacznego!

10 marca 2014

Tych produktów koniecznie unikaj – czyli co możemy znaleźć w popularnych środkach spożywczych?

Ostatnio będąc na zakupach przypatrzyłam się etykietą produktów spożywczych, które są najczęściej kupowane. Wierzcie mi bądź nie – przeraziłam się.. przeraziłam się różnymi niezrozumiałymi substancjami,
które wymienione są w składzie produktu. Od dawna wiadomo, że chemia jest obecna w każdym środku spożywczym, ale nie myślałam, że aż na taką skalę.

Jako pierwsze prześwietlone przeze mnie zostały parówki drobiowe. Ja sama nie jestem ich zwolennikiem, ale jeżeli ktoś już naprawdę jest uparty i bardzo chce zjeść parówki na śniadanie czy kolację przede wszystkim powinien sprawdzić ile tak naprawdę jest mięsa w mięsie. Na większości opakowań napisane jest, że mięso drobiowe to zaledwie 40-50% całości parówek!! Co więc z resztą?! Czytając skład parówek można w nich znaleźć m.in. :

1. MOM (mięso oddzielane mechanicznie), albo MDOM (mięso drobiowe oddzielane mechanicznie) – to nic innego jak zmielone wraz z mięsem skóry, kości oraz tłuszcz, które mięsem jak najbardziej NIE SĄ!
2. E 250 (azotyn sodu) – stosowany jest jako dodatek konserwujący do żywności, może mieć działanie rakotwórcze
3. E 621 (glutaminian sodu) – jest bardzo często stosowany przy produkcji żywności jako środek wzmacniający smak oraz zapach. Nie jest klasyfikowany jako szkodliwy, ale może powodować reakcje alergiczne.
4. E 407 (karagen) - jest wykorzystywany w przemyśle spożywczym w charakterze substancji zagęszczającej, a także stabilizującej zawiesiny i emulsje. Zmniejsza wchłanianie składników mineralnych oraz działa przeczyszczająco.
5. E 1404 (skrobia utleniona) – używana jest jako: zagęstnik, stabilizator, emulgator. Posiada właściwości szkodliwe dla organizmu człowieka.

Jak widać wiele składników, które zawiera parówka nie są zdrowe dla naszego organizmu. Najlepszym wyjściem zatem jest, albo całkowite wyeliminowanie parówek z naszego jadłospisu, albo jeżeli już nie możemy się im oprzeć to wybieranie takich, które mają jak najmniej szkodliwych substancji.

Kolejnym produktem, którego skład chciałam przepatrzeć była używana przez Nas przyprawa w proszku czyli popularna wegeta. Większość za pewne pomyśli sobie teraz „Co jest nie zdrowego w wegecie? Przecież to same warzywa”. I wcale takie pytanie by mnie nie zaskoczyło, gdyż sama tak myślałam. Otóż
wegeta to przede wszystkim sól oraz glutaminian sodu. Jak więc ustrzec się przed wszędobylskim glutaminianem? Tak jak to robili nasi przodkowie – róbmy zupy na wywarach mięsnych, warzywnych bądź mięsno - warzywnych. Zamiast przyprawy w proszku możemy również użyć lubczyku – ziele to pozwala nam na uzyskanie podobnego smaku jak po użyciu wegety. Można hodować go w ogródku bądź doniczce, albo kupować już gotowe, ususzone. Ja podam Wam przepis jak szybko i łatwo można zrobić sobie „zdrową” wegetę bez użycia żadnych środków chemicznych.

Następną półką na , którą zaglądnęłam była ta z kolorowymi sokami i napojami, często gazowanymi. I o mały włos nie dostałam zawału gdy zaglądnęłam na etykietę mojego ulubionego napoju z dzieciństwa – pomarańczowej oranżady, która świetnie „bąbelkowała” w ustach ;) Jako dziecko cieszyłam się z tego uczucia, ale teraz gdy już wiem co się w niej znajduje stanowczo odradzam jakiekolwiek napoje tego typu. Pomiędzy szeregiem słodzików, konserwantów oraz barwników znalazły się również te, które są szkodliwe dla naszego organizmu :

1. E 951 (aspartam) – substancja słodząca, może powodować alergie skórne, podrażnienie układu oddechowego.
2. E 954 (sacharyna) – sacharyna jest o ok. 500 razy słodsza od sacharozy, może mieć działanie rakotwórcze.
3. E 211 (benzoesan sodu) – jest środkiem konserwującym żywność, używany jest przy produkcji soków, dżemów, majonezów, marynat. Może powodować alergie skórne, pokrzywkę oraz astmę.
4. E 202 (sorbinian potasu) – również wykorzystywany do konserwowania żywności, używany przy produkcji pieczywa, wina, napojów gazowanych oraz czekolady. Powoduje podrażnienie skóry oraz dróg oddechowych.
5. E 122 (azorubina) – czerwony barwnik używany do produkcji żywności głównie galaretek, kisieli, dżemów, marmolad, wina oraz różnego rodzaju napoi. Niekorzystnie wpływa na nasz organizm powodując nadpobudliwość u dzieci bądź nasilić objawy astmy.

Przechodząc pomiędzy półkami natknęłam się na dział z „szybką żywnością” czyli żywnością, która gotowa jest w 5 min. Znajdowały się tam przeróżnego rodzaju zupki chińskie, gorące kubki i puree ziemniaczane o różnych smakach i różnych cenach. Tutaj chciałabym jednak skupić się na zupkach błyskawicznych czyli tzw. „chińskich zupkach”.  W epoce gdzie wszyscy robią wszystko w pośpiechu zupki te stały się bardzo popularne ze względu na swój krótki czas przygotowania, jak i również niskie koszty. Jednak coś kosztem czegoś – jak to mówi Polskie powiedzenie. Może i są szybkie i tanie, ale czy takie zdrowe? Przekonajmy się.

W skład każdej zupki chińskiej wchodzi : makaron oraz dodatki smakowe zapakowane w osobne opakowanie. Makaron produkowany jest głównie z mąki pszennej, cukrów oraz tłuszczy roślinnych. Znajdują się tam również różnego rodzaju „ulepszacze”, które mają sprawić, że makaron tak szybko będzie
gotowy do spożycia. Są to m.in. :
1. Tri fosforan pentasodowy – wiążąc się z wapnem może doprowadzić do zmniejszenia gęstości kości, a co za tym idzie do osteoporozy.
2. Guma Guar – może powodować skurcze żołądka oraz biegunki i wzdęcia

W paczuszce z dodatkami smakowymi możemy znaleźć składniki, które są bardzo szkodliwe dla naszego organizmu. Znajdują się tam m.in. :

1. Rafinowany olej palmowy – zawiera ok. 45% nasyconych kwasów tłuszczowych, które spożywane w większych ilościach prowadzą do cukrzycy, otyłości, powoduje wzrost cholesterolu we krwi.
2. Guanylan disodowy — zmienia się w kwas moczowy, który co prawda nie jest toksyczny, ale jego wysoki poziom powoduje tworzenie się wokół stawów małych kuleczek, które powodują bolesność i częściowe unieruchomienie tych miejsc
3. E 551 (dwutlenek krzemu) – jest to substancja przeciwzbrylająca. Stosowany w produkcji.. SZKŁA i MATERIAŁÓW BUDOWLANYCH!!!
4. E 306 (mieszanina tokoferoli) – skutki przedawkowania to po prostu zmęczenie, bóle głowy, zaburzenia widzenia oraz ogólne osłabienie

Ostatnim produktem, który wzięłam pod lupę był pasztet. Na półce znajdowały się przeróżne rodzaje pasztetów – od drobiowych,  wieprzowe po smakowe i z różnymi dodatkami.  Od zawsze zastanawiało mnie jedno – czy pasztet drobiowy faktycznie składa się tylko z mięsa drobiowego? W 2 klasie technikum, MOM (mięso oddzielane mechanicznie), dużą ilość wody oraz gamę wzmacniaczy – m.in. : E 621 (glutaminian sodu) oraz E 635 (rybonukleotydy disodowe). Ponadto popularne i tanie pasztety przygotowywane są z tzw. HOMOGENATÓW, w których skład wchodzi mieszanina tkanek zwierzęcych: mięśniowej, łącznej, kostnej i chrząstek. Tkanki homogenizuje się w odpowiednich płynach, np. fizjologicznym. Do masowo produkowanego pasztetu dodaje się również barwniki i dużą ilość tłuszczu.
podczas Technologii Gastronomicznej dostałam odpowiedź na to pytanie. Otóż pasztet, kupiony przez nas w sklepie, składem przypomina parówkę. Znajdziemy tam wspomniane wcześniej

Jak więc widać coraz częściej producenci oferują nam produkty nafaszerowane chemią. Najważniejsze jest, aby być świadomym oznaczeń na produkcie i rozsądnie wybierać kupowane przez nas produkty. Dobrym nawykiem jest sprawdzanie etykiety produktu zanim coś kupimy – sama stosuję więc wiem jak to potrafi czasami ułatwić życie człowiekowi ;)

A teraz obiecany przepis na domową przyprawę w proszku, czyli popularną "wegetę"

Składniki:
200g suszonej włoszczyzny
4 płaskie łyżki soli
2 płaskie łyżki słodkiej papryki
1 łyżka suszonego lubczyku (zamiast lubczyku można dać majeranek bądź rozmaryn) 
1 łyżka suszonej zielonej pietruszki 
2 łyżki czosnku suszonego
20g kurkumy


Wszystkie składniki miksujemy na dowolną grubość - w zależności jak to lubi :) Najlepiej zrobić to w blenderze bądź w młynku. Gotową przyprawę możemy wykorzystać do zup, sosów bądź mięsa.

5 marca 2014

Kurczak z ryżem curry polany sosem z brokułów

Znowu nie macie pomysłu na obiad? Zastanawiacie się jak urozmaicić "tradycyjnego" kotleta? Trochę inwencji twórczej i podobnie jak ja wymyślicie coś nowego ;) A tymczasem polecam wymyślony niedawno przeze mnie przepis na kurczaka z ryżem curry polanego sosem z brokułów!

Składniki :

50 g białego ryżu
120 g kurczaka
100 g pieczarek
1 łyżka oleju rzepakowego
2 cebule
1 duża marchew
1 duża pietruszka
Pół selera
Pół brokuły
3 małe łyżeczki jogurtu naturalnego 0%
Przyprawy ( pieprz, sół, curry, przyprawa do kurczaka, zioła)

Wykonanie:

Ryż gotujemy w wodzie z dodatkiem przyprawy curry. Gdy będzie już miękki, odcedzamy, pozostawiamy do ostygnięcia. W oddzielnym garnku przygotowujemy wodę na bulion. Obrane i pokrojone warzywa (oprócz 1 cebuli i brokułów) wrzucamy do garnka i gotujemy pod przykryciem przez 45 minut. Podczas gotowania warzyw na bulion ważne jest, aby powstałe w trakcie procesu szumowiny zbierać z powierzchni wody łyżką cedzakową. Pozwoli nam to na dokładne oczyszczenie powstałego bulionu. Gdy bulion jest już gotowy warzywa przekładamy do osobnego naczynia, a do gotowego bulionu wsadzamy brokuły i gotujemy je aż do uzyskania miękkości. Odcedzamy, pozostawiamy do wystygnięcia. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego, a następnie dajemy wcześniej pokrojoną cebulkę i pieczarki. Z kurczaka usuwamy wszelkie powięzi, błony oraz resztki tłuszczu, kroimy go w grubą kostkę. Przyprawiamy przyprawą do kurczaka oraz ziołami według uznania. Gdy pieczarki będą już miękkie na patelnię przekładamy kurczaka – smażymy do momentu, aż w środku będzie gotowy. Do blendera przekładamy ugotowane w bulionie warzywa : brokuły, marchew, pietruszkę, seler oraz cebulę polewając je 3 małymi łyżeczkami jogurtu naturalnego. Doprawiamy do smaku i mielimy.

Danie można podawać tak jak na załączonym zdjęciu wraz z buraczkami bądź z inną sałatką według uznania.