27 sierpnia 2014

Przepis na pyszną kolację - pieczywo żytnie z tuńczykiem i sosem vinaigrette

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że już dawno nie jadłam tuńczyka. Może dla niektórych to dziwne, ale ja Go uwielbiam i bardzo często króluje on w moim jadłospisie. Tym razem postawiłam na pieczywo żytnie z tuńczykiem i sosem vinaigrette.

Składniki : 
1 średni, świeży ogórek
2 pomidory
1 puszka tuńczyka w sosie własnym (może być rozdrobniony bądź w kawałkach)
przyprawy według uznania
własnoręcznie zrobiony sos vinaigrette ( ok. 3-4 łyżki oliwy z oliwek, 1 łyżka octu, sól, pieprz)

Sposób wykonania :
Pomidory i ogórek umyć, pokroić w grubą kostkę. Tuńczyka odsączyć z sosu, połączyć razem z warzywami. Całość pokropić przygotowanym wcześniej sosem. Sposób podawania poniżej na zdjęciu ( 2 kromki chleba żytniego). Smacznego!! 


22 sierpnia 2014

Piwo – bomba kaloryczna czy pomoc przy odchudzaniu?

Na pewno wielu z Nas nie wyobraża sobie ciepłego, wakacyjnego wieczoru bez spotkania ze znajomymi i.. piwa. W Polsce jest to napój można powiedzieć, że narodowy – jest łatwo dostępny, często gości na naszych stołach, ma niską cen oraz skutecznie gasi pragnienie. Ale czy piwo to tylko puste kalorie czy wnosi do naszego organizmu jednak coś pożytecznego?

Zacznijmy od podstawowych informacji. Piwo jest to napój alkoholowy, który powstaje z wody, chmielu oraz jęczmienia i drożdży. Słód jęczmiennego zostaje poddany fermentacji. Wyróżnia się 6 etapów produkcji piwa :
Produkcja słodu
Produkcja brzeczki
Fermentacja brzeczki
Leżakowanie i dojrzewanie piwa
Filtracja piwa
Rozlew piwa do butelek

Piwo od wielu lat uważane jest za największego przeciwnika ludzi na diecie. Mówiono bowiem, że od piwa się tyje i powstaje tzw. „mięsień piwny” czyli po prostu rośnie nam brzuch. Ostatnie badania wykazują
jednak, że piwo nie tylko nie powoduje tycia, ale ma właściwości odchudzające! Jak to możliwe? Piwo powoduje bowiem odwodnienie tkanek. Piwo zawiera również witaminy z grupy B, a dokładniej witaminę B1, B2 oraz B12 które przyspieszają proces trawienia węglowodanów oraz tłuszczy. Dzięki obecności chmielu piwo ma właściwości izotoniczne ułatwiając organizmowi przyjmowanie substancji odżywczej. Piwo więc może iść w parze z ćwiczeniami fizycznymi – ale o tym więcej w dalszej części posta. Ponadto piwo działa odprężająco, zapobiega infekcjom, a piwo niskoprocentowe polecane jest przy chorobach związanych z układem moczowym.

Skoro więc zawiera tyle substancji to skąd przekonanie, że od picia piwa rośnie brzuch? Pewnie większości z Was zdarzyło się „coś podjadać” do piwa. Mówię tutaj o tłustych potrawach czy przekąskach takich jak : orzeszki solone, chipsy, paluszki itp. Skąd się wzięło to podjadanie? Chmiel oraz zawarty w piwie alkohol wyostrzają apetyt przez co pijąc piwo jesteśmy głodni. I tu jest odpowiedź na pytanie : to nie od samego piwa rośnie brzuch, ale od dodatków, który spożywamy!

Jakie działanie ma więc piwo po ćwiczeniach fizycznych?
Piwo ma jedną z największych wartości kalorycznych wśród wszystkich składników – dostarcza bowiem aż 7 kcal (więcej mają tylko tłuszcze 9 kcal). Co za tym idzie jedna butelka piwa to około 120 kcal. Dla niektórych jednak na jednym piwie dziennie się nie kończy. Odchudzając się niestety trzeba zrezygnować z większej ilości. Wiadomo, że jedno piwo nie spowoduje, że nagle przytyjemy. Wszystkiego należy spożywać z umiarem to i dla zdrowia nie będzie to niebezpieczne.

Po intensywnych ćwiczeniach przychodzi czas na regenerację. W tym czasie organizm odbudowuje mięśnie, wzmacnia je i przygotowuje do następnych ćwiczeń. Najbardziej polecanym piwem, który można wypić po treningu (oczywiście nie zaraz po skończeniu :P ) jest to o ciemnej barwie czyli tzw. porter. Dostarczy ono odpowiedniej ilości przeciwutleniaczy potrzebnej do odbudowy mięśni po treningu.

Jak widać piwo w małym ilościach wcale nie jest szkodliwe. A nawet działa pozytywnie na Nasz organizm. Nie tylko dostarcza witamin, działa dobrze na układ moczowy to również może działać odchudzająco. Piwo uważane jest również za najlepszy napój izotoniczny po wysiłku fizycznym.

19 sierpnia 2014

Smażone leczo z kurczakiem i przecierem pomidorowym

Wakacje to czas odpoczynku, relaksu, ale i również sezonu na świeże warzywa. Aby je znakomicie wykorzystać warto od czasu do czasu zrobić sobie leczo. Ja również postanowiłam wykorzystać warzywa z własnego ogródka i zrobiłam smażone leczo z kurczakiem i przecierem pomidorowym.
Poniżej przedstawiam przepis.

Składniki :
2 małe cukinie
1 papryka żółta
1 papryka czerwona
30 dag świeżych pieczarek ( te akurat kupiłam w sklepie ;)
4-5 pomidorów
30 dkg kurczaka
2 małe cebule
5 dag oliwy z oliwek
przyprawy

Sposób wykonania :
Warzywa umyć, obrać pokroić w kostkę. Pomidory sparzyć, zmiksować w blenderze. Z kurczaka usunąć powięzie oraz tłuszcz, pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni z oliwą z oliwek. Dodać warzywa, smażyć aż zmiękną. Pod koniec smażenia dodać zmiksowane pomidory, dusić około 5-7 minut. Przyprawić do smaku. Smacznego! :)


14 sierpnia 2014

Przepis na pyszne i lekkie śniadanie

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić przepis na jajecznicę z pomidorami i szpinakiem smażonym na wodzie.

Składniki :
4 jajka
2-3 średnie pomidory
300 dkg szpinaku mrożonego (najlepszy będzie ten rozdrobniony)
szklanka wody
2 kromki chleba żytniego
1 papryka
cebulka białka na kanapki
przyprawy

Sposób wykonania:
Na rozgrzaną patelnię wrzucić zamrożony szpinak, poczekać aż stopnieje (wytworzy się wtedy naturalna woda, która zapobiegnie przypaleniu się składników). Pomidora pokroić w drobną kostkę, dodać do szpinaku. Całość przyprawić do smaku. W razie potrzeby podlać trochę wodą, aby składniki nie przywarły do patelni. Gdy warzywa będą już miękkie dodać jaja, uformować jajecznicę. Podawać z chlebem żytnim, pomidorami, papryką i cebulą. Smacznego!!

8 sierpnia 2014

Kuchnia grecka, czyli kulinarny „pamiętnik z wakacji”

Będąc w Grecji nie mogłabym się nie podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi kuchni greckiej. Zwłaszcza, że mieliśmy możliwość zjedzenia kolacji z rodowitymi Grekami więc mogliśmy jeszcze bardziej poznać ich przyzwyczajenia kulinarne.
Kolacja składała się z dużej ilości małych dań, żebyśmy mogli spróbować wszystkiego i poznać typowo greckie potrawy. Zresztą kuchnia grecka charakteryzuje się tym, że posiłki składają się nie z 1 dania lecz wielu, ale w małych porcjach tak, aby podczas wspólnego biesiadowania można było się delektować każdą z przyrządzonych potraw.

Na początku, gdy tylko usiedliśmy przy stole w restauracji została nam podana woda mineralna do picia oraz koszyk chleba. Produkty te (znajdujące się w centralnej części stołu) zawsze podawane są na początku posiłku, jeszcze przed przyjęciem zamówienia. Dla kuchni greckiej charakterystyczne jest również to, że u nich nie istnieje coś takiego jak kolejność podawania dań. Dosłownie w jednym momencie na stole może pojawić się przystawka, za chwilę deser, a następnie danie główne. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem (ale i ulgą ) była temperatura podawania potraw. W Grecji, gdzie klimat jest gorący, a temperatury sięgają ponad 40 stopni Celsjusza (czasami zdarzało Nam się, że było i 50) , potrawy podawane są letnie – nie ujrzymy tu charakterystycznego dla naszych potraw unoszącego się dymu.

Podczas innej wycieczki po mieście wstąpiliśmy do restauracji, aby po raz kolejny spróbować jakiś dań
typowych dla kuchni greckiej. Był już wieczór dlatego też nie chcieliśmy zamawiać jakiś ciężkich potraw. Zdecydowaliśmy się więc na talerz z przystawkami (zdjęcie obok) na którego składało się : kilka rodzajów sera, pasta rybna z daktylami, posiekana pasta pomidorowa na grzankach, pomidor, ogórek, smażone kuleczki z mięsa mielonego wieprzowego oraz ryż zawijany w liście winogron. Chociaż nie chcieliśmy się bardzo najeść w dalsze zwiedzanie wyruszyliśmy z pełnymi brzuchami.

Z przypraw najczęściej używane są : oregano, mięta, czosnek, cebula, koperek, bazylia oraz tymianek. Najczęściej są one wykorzystywane przy doprawianiu mięs bądź innych głównych dań, ale znakomicie nadają się również do zup. Słodkie przyprawy takie jak np. cynamon wykorzystywane są również do drinków bądź koktajli bezalkoholowych.

W kuchni greckiej z mięs najczęściej jada się jagnięcinę oraz cielęcinę. Bardzo często na stołach można
znaleźć również wieprzowinę oraz drób w bardzo ciekawych aranżacjach. My spróbowaliśmy „żeberek” jagnięcych, skrzydełek z kurczaka w przyprawach, młodą cielęcinę, oraz wieprzowe kuleczki smażone na tłuszczu. Nie mogło się obyć również bez spróbowania wspaniałego greckiego wina oraz sera zapiekanego w towarzystwie sosu tzatziki.
Ciekawą formą zakąski była również sałatka z pomidorów oraz czerwonej cebuli z pietruszką oraz nutką mięty. Miała naprawdę orzeźwiający smak oraz idealnie nadawała się do posmarowania nią chleba. Na koniec posiłku dostaliśmy zmrożone kieliszki oraz słodkie, ziołowe likiery, które miały za zadanie poprawić trawienie zjedzonych wcześniej potraw.

Do najpopularniejszych potraw kuchni greckiej należą :
musaka – aromatyczna zapiekanka mięsno-warzywna, najczęściej będąca wyśmienitym połączeniem jagnięciny i bakłażana. Grecy są zdania, że danie to smakuje najlepiej, gdy przygotowane jest na dwa dni przed podaniem, a potem tylko lekko odgrzane. Podobnie jak z Naszym polskim bigosem.
tzatziki – ten sos, od kilku lat już na dobre zagościł na Polskich stołach podczas grillowania. Jest to gęsta pasta sporządzana z tartego ogórka i jogurtu. Jest to bardzo pyszna i popularna przystawka, która szczególnie harmonijnie komponuje się z Souvlákia.
souvlákia – są to wyśmienite szaszłyki z marynowanej jagnięciny, oczywiście podanej w towarzystwie warzyw, głównie: papryki, cukinii i małych cebulek. Gotowa Souvlakia przypomina nasze polskie szaszłyki.
Sałatka grecka, czyli saláta horiátiki (z gr. Sałatka wiejska, chłopska) – jej podstawowymi składnikami są pomidory, ogórki, czerwona cebula, ser feta oraz czarne oliwki.
Pastichio – jest to zapiekanka makaronowa przekładana warstwą mięsa mielonego w sosie 
pomidorowym oraz nutką cynamonu.

2 sierpnia 2014

„Ogórek, ogórek, ogórek zielony ma garniturek..”

Ogórek zaliczany jest do jednej z najstarszych roślin uprawnych – znany jest już od ponad 3 tys. lat. Do Polski został sprowadzony prawie 400 lat temu przez Ludwika XIV, który jako pierwszy zapoczątkował hodowlę szklarniową tego warzywa.

Skórka tego warzywa charakteryzuje się różnorodną barwą – od mlecznobiałej do ciemno zielonej. Zdarza
się, że na jednym ogórku może występować kilka odcieni zieleni. Wraz z „wiekiem” ogórka zmienia się również jego barwa. Z zielonego staje się żółty, a następnie pomarańczowy. Wtedy nie nadaje się on już do spożycia. W zależności od odmiany zmienia się również powierzchnia ogórka. Może być gładka, grudkowata bądź lekko pokryta włoskami. Kształtem mogą być cylindryczne, maczugowate bądź po prostu podłużne.

Jaki jest najlepszy sposób zjadania ogórka?
Dla niektórych żołądków świeże ogórki mogą być ciężkostrawne. Dlatego też najkorzystniejszym sposobem jest ich spożywanie w początkowym stadium dojrzewania ( gdy zielony kolor zaczyna się zamieniać w bladożółty). Łatwiej strawne są również kiszone ogórki bądź NIE posolona mizzeria.

Wartość odżywcza świeżego ogórka co prawda nie jest wysoka, ale to nie znaczy że jest niedoceniony. Ogórek zawiera bowiem  szereg związków, które mają działanie zasadowe, a więc odkwaszają organizm. Głównym składnikiem ogórka jest woda (ok. 96% objętości). Jeżeli szukamy znakomitego źródła witamin i soli mineralnych nie jest on najlepszym rozwiązaniem. Posiada bowiem niewielkie ilości witaminy C,K, witamin z grupy B, a z minerałów to nie wielka zawartość potasu, magnezu, miedzi i manganu. Właśnie ze względu na małą zawartość tych związków zaleca się spożywanie ogórków wraz ze skórką (zwłaszcza jeżeli pochodzą one z upraw ekologicznych bądź z własnego ogródka). Ogórek zawiera askorbinazę, który utlenia kwas askorbinowy, czyli niszczy witaminę C. Dlatego też ważne jest, aby nie łączyć pomidora z ogórkiem, gdyż całkowicie zabije to wchłanianie witaminy C do organizmu. Zawartość witaminy C w surowym ogórku jest coprawda niewielka, ale już kiszony ogórek i sok z niego ma jej sporo. Produkują ją drobnoustroje w procesie kiszenia. Ponadto w kwaśnym środowisku askorbinaza ulega zniszczeniu, więc można łączyć kiszony ogórek z warzywami bogatymi w witaminę C.

Ogórek ma również szerokie zastosowanie w medycynie oraz dietach. Dzięki małej zwartości kalorycznej oraz pomaganiu w usuwaniu wody z organizm polecany jest osobą odchudzającym się. Dzięki zawartości potasu spożywanie ogórka poleca się osobom cierpiącym na różne rodzaje chorób dróg moczowych, chorobach serca oraz przy reumatyzmie. Lecznicze właściwości mają także pestki z ogórka. Można je wykorzystać do przygotowania naparu przeciwko zapaleniu nerek i zatrzymaniu moczu.

Ogórki możemy podzielić na 3 grupy
- ogórki gruntowe - posiadają charakterystyczną chropowatą skórkę z włoskami, osiągające długość 10 do 15 cm - to właśnie te wykorzystywane są do kiszenia. Odmiany gruntowe lepiej tolerują niskie temperatury i są bardziej odporne na choroby,
- ogórki korniszony - wytwarzające krępe owoce o długości nie przekraczającej 7 cm. Najlepiej nadają się na marynaty,
- ogórki szklarniowe - ich owoce osiągają największe rozmiary (30 cm) i charakteryzuje je gładka skórka.

Ogórek znalazł też swoje zastosowanie w kosmetyce. Traktowany jest jako jeden z naturalnych środków
kosmetycznych.  Świeże plasterki z ogórka pomagają na zbyt mocną opaleniznę, opuchnięte powieki, cienie pod oczami, a nawet leczą lekkie oparzenia. Maseczka z ogórków łagodzi podrażnienia, zmiękcza ją, nawilża ją, tonizuje i odświeża bez względu na rodzaj skóry. Jako, że wyciąg z ogórka działa lekko ściągająco i oczyszczająco, jest on składnikiem wielu kremów, toników czy maseczek. Ze względu na przyjemny zapach, nuta ogórkowa pojawia się w wielu perfumach.

Dzisiaj podaje Wam przepis na moje ukochane ogórki w zalewie curry.

Składniki : 
2,5 kg ogórków (najlepiej korniszonów)
6 szkl wody
2,5 szkl cukru
2 łyżeczki soli
1 szklanka octu
6 łyżeczek curry (zazwyczaj jest to jedno opakowanie przyprawy)

Sposób wykonania :
Ogórki umyć, osuszyć, układać ciasno do słoików. Składniki na zalewę przelać do jednego garnka, mieszać aż do rozpuszczenia wszystkich składników, gotować 15 minut. Ciepłą zalewę przelewać do słoików, zakręcić zakrętkę. Pasteryzować 15 minut. Smacznego! 

29 lipca 2014

Trochę o aronii, czyli jak przecierpieć cierpki owoc.

Pewnie wielu z Was – w tym i ja ;) – dużo słyszało o aronii i jej właściwościach, ale nie miało okazji bądź nie chciało spróbować jej owoców. Nie ma się czemu dziwić. Aronia bowiem jest krzakiem, który bardzo często sadzimy w naszych ogródkach jednak tylko upiększenia naszego ogrodu. Owoce tego krzaku jednak nie są zbytnio popularne – często wykorzystywane są tylko przez starsze pokolenia. Dlaczego aronia nie jest tak bardzo popularna jak niektóre egzotyczne owoce o podobnych właściwościach? Po co płacić za sprowadzanie owoców z innych krajów, skoro praktycznie „pod nosem” odnaleźć możemy źródło zdrowia oraz długowieczności?

Aronia czarna ( ta bowiem jest najczęściej wykorzystywana w kuchni) ma ciemnogranatowe, prawie czarne
owoce o średnicy ok. 1 cm. Skórka pokryta jest nalotem, przypominającym delikatny meszek. Jeżeli chodzi o krzewy aronii to nie mają one zbyt wygórowanych wymagań glebowych. Dlatego właśnie sadzone mogą być w ogródkach czy na działkach. Jednak to nie krzewy są najważniejsze w tym poście, co owoce. A właściwie ich właściwości zdrowotne.

Owoce aronii są uznawane za najbogatsze z naturalnych źródeł witaminy P, która ma działanie przeciwutleniające, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia przyswajalność witaminy C. Ponadto zawierają karoteny oraz niewielkie ilości witamin : C, PP, witamin z grupy B oraz witaminy E. Zawiera również znaczne ilości wapnia i żelaza oraz liczne mikroelementy ( miedź, mangan, bor, jod), które przyswajane są przez organizm. Z pozostałych składników, które zawiera aronia można wymienić również garbniki, związki pektynowe, kwasy organiczne oraz cukry.

Oprócz prawdziwej bomby witaminowej aronia posiada też inne właściwości, które działają pozytywnie na Nasz organizm. Przede wszystkich obniżają ciśnienie krwi oraz przeciwdziałają miażdżycy. Ze względu na swój skład aronia ma również zastosowanie w profilaktyce leczenia nowotworów, dietach odchudzających i oczyszczających, uzupełnianiu witamin oraz składników mineralnych. Poprawia również kondycję włosów, skóry i paznokci oraz poprawia pamięć i ogólne funkcjonowanie ludzkiego mózgu. Również ze względu na dużą ilość antyoksydantów może spowolnić procesy związane z utratą wzroku spowodowanej jaskrą czy degeneracji plamki żółtej.

Aronia ma szerokie zastosowanie w kuchni, jednak jak już wspomniałam wcześniej nie jest ona zbyt często
używana. Świeże owoce aronii zawierają więcej witamin i składników mineralnych niż przetwory, jednak z powodu zawartości garbników charakteryzują się cierpkim smakiem. Co prawda bardzo dojrzałe owoce tracą swoją cierpkość, jednak i tak najbardziej popularnym sposobem spożywania aronii są przetwory. Z owoców aronii produkuje się soki, nalewki oraz wina. Używane są również do produkcji marmolad, dżemów, galaretek czy syropów.

Zgodnie z przysłowiem „cudze chwalicie, swojego nie znacie” aronia jest zapomnianym owocem wykorzystywanym w naszym jadłospisie. Wolimy sięgać po słodkie owoce, które może nie dostarczą nam aż tylu witamin co aronia, ale przynajmniej będą smaczniejsze. Warto więc przypomnieć sobie działanie aronii i wprowadzić ją na nowo do Naszego jadłospisu.

A na koniec dodaje Wam przepis na sok z aronii mojej babci.
Składniki :
7 szklanek aronii
2 garście liści z wiśni i malin
2 litry wody
jedna cytryna
1,5 kg cukru
Przygotowanie :
Do garnka wlać 2 litry wody. Aronię umyć i wrzucić do wody. Liście umyć i wrzucić do garnka z aronią. Wszystko gotować 2 godziny na małym ogniu. Po dwóch godzinach należy odcedzić aronię z liśćmi. Otrzymany sok wlewamy do garnka i wsypujemy cukier i sok z jednej cytryny gotujemy do rozpuszczenia się cukru. Następnie przelewamy do słoików lub butelek i nie pasteryzujemy

25 lipca 2014

Kiedy jest za dużo słodkości, czyli jak powstrzymać nadmierny apetyt na słodycze?

Słodycze są częstym gościem na Naszych stołach, jemy je gdy mamy zły humor, kiedy jesteśmy zestresowani czy po prostu mamy chandrę. Często więc sięgamy po różnorodne rodzaje słodyczy dostępne na sklepowych półkach. Poświęcamy im wiele Naszych pieniędzy i nie wyobrażamy sobie  spotkania z rodziną bez ciasta bądź cukierków na stole. W zamian jednak dostajemy kilka zbędnych kilogramów i za ciasną garderobę. Warto jednak powiedzieć temu dość!

Słodycze zawierają przede wszystkim cukier rafinowany (a więc ten przetworzony), osłabiają układ
odpornościowy, niszczą zęby powodując próchnicę. Również Nasze wnętrzności mogą przez co ucierpieć – różnego rodzaju bakterie czy pasożyty mogą zagościć w Naszych brzuchach. Do słodyczy dodawane są również przeróżne barwniki i aromaty przez co jeszcze bardziej powodują zgubę dla Naszego organizmu.
Co w ogóle powoduje, że czujemy nieodpartą chęć na zjedzenie „czegoś słodkiego”? Wszystko zaczyna się od sposobu odżywiania. Przy obecnym trybie życia Nasz organizm domaga się często szybkiego źródła energii, którą mógłby spożytkować. Wtedy zazwyczaj sięgamy po drożdżówkę bądź jakiegoś batona celem dostarczenia do organizmu tzw. „pustych kalorii”, które tylko na chwilę dadzą Nam energię do dalszego funkcjonowania.

Zwiększony apetyt na słodycze zazwyczaj przypisuje się kobietom jako tym, które bez słodyczy nie mogą przeżyć ani jednego dnia. Im się to jednak wybacza. A dlaczego tylko kobietom? Amerykańscy naukowcy potwierdzili, że zwiększony apetyt na słodycze jest typowy dla kobiet, które cierpią na zespół napięcia przedmiesiączkowego w skrócie PMS. Okres ten uwarunkowany jest bowiem zmianami hormonalnymi czego skutkiem są wahania nastroju i gwałtowne emocje. Chcąc „osłodzić” sobie smutek oraz wybuchy złości spożywamy nadmierne ilości słodyczy. Zazwyczaj jednak działa to odwrotnie – mamy żal do siebie, że pozwoliłyśmy sobie na zjedzenie tylu „pustych kalorii”.

Jak więc poradzić sobie z apetytem na słodycze, który przynosi więcej minusów niż korzyści? Najprościej byłoby po prostu przestać je jeść. Jednak nie zawsze najprostsze rozwiązanie jest tym najlepszym. Bowiem nie musimy całkowicie rezygnować ze słodyczy – warto tylko wiedzieć jak spożywać je z umiarem i popularne batoniki zastąpić zdrowymi zamiennikami.

Najlepszym sposobem na poskromnienie dużego apetytu na słodycze jest wzbogacenie Naszej diety w produkty roślinne. Przeżuwane odpowiednio ( każdy kęs 20 – 30 razy) powodują wydobycie słodkiego posmaku.  W Naszej diecie możemy również zastosować odpowiednie, zdrowe zamienniki, które w przeciwieństwie do słodyczy nie dostarczą Nam „pustych kalorii”. Są to m.in. :
Bułka grahamka, albo chrupki chlebek z dodatkiem twarogu i dżemu niskosłodzonego
Owoce – pomarańcza, mandarynka, brzoskwinie, śliwki, kiwi
Różnego rodzaju jogurty
Koktajle owocowe
Owoce suszone – posiadają co prawda dużą wartość kaloryczną, jednak warto je dodać do jadłospisu jednak w niewielkiej ilości. Są to np. suszona żurawina, rodzynki, suszone morele

Aby załagodzić ochotę na coś słodkiego możemy również zjeść coś kwaśnego, ostrego bądź gorzkiego.
Idealnie do tego nadawać się będzie seler naciowy, kiszona kapusta bądź możemy wypić kubek gorącej wody – oczywiście małymi łyczkami ;). Kategorycznie jednak musimy uważać na słone produkty! One bowiem działają zupełnie odwrotnie niż byśmy chcieli – zamiast redukować ochotę na słodkie jeszcze bardziej ją pogłębiają.

Jeżeli chodzi o deser to również nie musimy rezygnować z słodkich przekąsek. Możemy je słodzić świeżymi owocami, naturalnymi sokami owocowymi, syropem klonowym czy niepodgrzewanym miodem. Pamiętać jednak musimy o umiarze. Nie tylko owoce nadają się na deser. Świetnym deserem mogą być również warzywa, które łagodzą łaknienie na cukier – są to m.in. : buraki, karczochy, dynia, marchew.
Jedząc mniej cukru możemy tylko zyskać – przede wszystkim nasze zęby będą zdrowsze, poprawi się również pamięć oraz odporność. Koniec z bezsennymi nocami oraz brakiem koncentracji. Wyeliminowanie cukru ogólnie poprawia stan naszego zdrowia. Dlatego też warto zrezygnować (nie całkowicie oczywiście, ale z umiarem) z wszelkiego rodzaju słodyczy i zainwestować w zdrowsze zamienniki cukru, który więcej szkodzi niż pomaga Naszemu organizmowi.

Poniżej przepis na  zdrowy koktajl owocowo-  mleczny
Składniki:
- 250-300 ml mleka
- 100 g truskawek i 100 g borówek
Sposób wykonania:
Truskawki oraz borówki opłukać, usunąć szypułki, osuszyć papierowym ręcznikiem. Owoce wrzucić do blendera, zalać mlekiem. Całość zmiksować.

23 lipca 2014

Wzmacniający koktajl z kiwi i borówek

Ostatnimi czasy coraz częściej można mnie spotkać na rowerze - ot, takie postanowienie wakacyjne. Co prawda nie codziennie jest na to czas, ale przynajmniej 3 razy w tygodniu staram się zrobić sobie mały (dłuższe trasy nie są na moją "formę" :P ), wypad rowerowy. Zawsze wracam po nim zmęczona dlatego zimny napój jest dla mnie jak zbawienie. Wtedy najchętniej sięgam po zrobiony własnoręcznie koktajl owocowy. Ostatnimi czasy są to borówki, banan oraz kiwi. Wszystko oczywiście zmiksowane z mlekiem oraz kostkami lodu. Dokładne proporcje znajdziecie poniżej. Smacznego!

Koktajl owocowy z borówek, kiwi oraz banana

Składniki:
- 350 ml mleka 0,5%
- 1 banan średniej wielkości
- 100 g borówek amerykańskich
- 2 kiwi
- kilka kostek lodu



21 lipca 2014

Jak prawidłowo przechowywać żywność w lodówce?

Od tego w jakich opakowaniach i na którym poziomie lodówki i zamrażalki przechowujecie swoje produkty zależy jak długo zachowają one świeżość i ile będziecie mogli je wykorzystywać. Ktoś mógłby się zastanowić nad tym i pomyśleć „ przecież nie ważne jest to w którym miejscu w lodówce to przechowuje ważne, że jest w lodówce”. Otóż tutaj pojawia się błąd. Prawidłowe przechowywanie żywności jest bardzo ważne. Dlaczego? O tym dalej.

Właściwa temperatura wewnątrz lodówki to 5 stopni Celsjusza. Jest to temperatura mierzona pośrodku. Im
bliżej dołu tym temperatura powinna być coraz niższa – zazwyczaj jest to około 2-3 stopnie na samym dole, zaraz nad pojemnikami. Z tego wynika również, że najwyższa temp. w lodówce występuje u samej góry. Lodówki zazwyczaj posiadają w dolnej części półki, w których temp. wynosi do 10 stopni Celsjusza, a na drzwiczkach osiąga ona temp. 10-15 stopni.

Zazwyczaj robiąc zakupy w pośpiechu układamy rzeczy nie patrząc co powinno się znaleźć w jakiej temperaturze i w jakim towarzystwie produktów powinien stać. Żywność należy układać luźno, aby możliwa była cyrkulacja powietrza, która pozwala utrzymać prawidłową temp. wewnątrz lodówki. Produkty, które nie mają zewnętrznego opakowania ( jak np. wędlina bądź sery na wagę, otwarte opakowania sera żółtego, bądź kawałki mozzareli czy fety) najlepiej przechowywać jest w specjalnych foliach lub po prostu w plastikowym pojemniku. Zapobiegnie to wysychaniu produktów przez co nie traci zapachu ani smaku i może być dłużej przechowywana.

A więc jak prawidłowo powinniśmy układać nasze produkty w lodówce? Oto przykładowe rozmieszczenie.

  • Półka górna - na górnej półce najlepiej przechowywać nabiał typu: mleko, kefiry, jogurty, desery mleczne, śmietany, ser biały.
  • Półka środkowa - przechowywać tu można żółte sery, wędliny w plastrach. Na środkowej półce trzymamy również gotowe dania. Pamiętać jednak trzeba, aby przed ich włożeniem do lodówki, upewnić się, czy wystygły. Ciepłe dania podnoszą temperaturę w całej lodówce.
  • Dolna półka - jak już wspomniałam dolna półka to najzimniejsze miejsce w lodówce. Na niej rozmieszczone powinny być produkty, które wymagają najniższej temperatury, dlatego układaj tam świeże mięso i ryby. Produkty te jednak nie powinny być przechowywane dłużej niż dwa dni w przypadku mięsa i jeden dzień w przypadku ryb. Ważne jest również, aby nie trzymać na tej samej półce surowego mięsa i produktów przygotowanych już do spożycia.
  • Dolne szuflady - warzywa i owoce najlepiej przechowywać w dolnych szufladach. Należy pamiętać, aby zawsze wyjąć je z folii, w przeciwnym razie będą się „dusić”, co będzie powodowało gnicie. Ważne jest również, by usunąć z nich całą wodę, która zostaje po umyciu. Jeżeli warzywa i owoce nie będą dokładnie osuszone, będą się szybciej psuły.
  • Drzwi lodówki - drzwi lodówki to najcieplejsze miejsce i są przeznaczone na produkty, które wymagają jedynie delikatnego chłodzenia. Na drzwiach lodówki znajduje się zazwyczaj pojemnik na jajka. Można je przechowywać 2-3 tygodnie, ale niemyte! Skorupka jest pokryta naturalną, specjalną warstwą ochronną, która  nie przepuszcza  drobnoustrojów. To idealne miejsce również na masło, olej, dżemy, przetwory, ketchup, musztardę, soki w kartonach, sosy w butelkach.
Pamiętać również należy, że data przydatności do spożycia dotyczy tylko produktów zamkniętych, a po otwarciu należy je zużyć jak najszybciej.
Trzymając się tych podstawowych zasad ograniczymy psucie się produktów przez co będziemy mogli cieszyć się dłuższą świeżością naszych potraw.